czwartek, 13 lipca 2017

Poprzez doświadczenie

Zaskakując samą siebie – jestem z powrotem. Wiele znaków wskazywało, że tak się nie stanie. Po pierwsze, przestałam odczuwać potrzebę pisania, a ilość wkurzających sytuacji wokół skutecznie zabrała mi czas i ochotę na nie. Po drugie, celem kontroli rodzicielskiej (jestem mamą nastolatki), założyłam sobie profil na pewnym wszechwiedzącym portalu społecznościowym i wpadłam jak ta śliwka. 

Otworzyły się przede mną nieprzebrane ilości cennych rad i mądrości życiowych, najprostszych przepisów kulinarnych, porad w co wierzyć, a w co nie, kto jest dobry, a kto zwykły cham oraz zdjęć z każdej sytuacji życiowej bliższych i dalszych znajomych. Wszyscy tam skaczą i pływają, biegają, maszerują, robią pompki, jeżdżą na rowerze oraz zwiedzają, przeprowadzając niemal równolegle szczegółową fotodokumentację. No szok! Nie, nie starałam się nikomu dorównać. Tak, sprawdzałam, jak się tam istnieje i co to znaczy. Ale straciłam już wyjątkowo dużo czasu lajkując i uśmiechając się to tu to tam i czytając tonę wiadomości, które wielu powiela jako te jedyne prawdziwe. I w końcu przyszedł urlop.

Urlop był wytęskniony. Pachniał lawendą i szumiał morzem i grał cykadami. Smakował winem, kozim serem, a także o zgrozo szpinakiem! ; ) Był leniwy, uśmiechnięty, z książką na leżaku, z najbliższymi – taki co to nie wymaga naginania się do czyichś potrzeb i wyobrażeń. Prawdziwy relaks.

Kiedy wróciłam i wyprałam wszystko co się dało, umyłam podłogi, a nawet okna (przesadziłam), skosiłam trawnik, pozrzucałam zdjęcia do komputera – zajrzałam na bloga. Cofnęłam się do samego początku. Poczytałam.

I wiecie co?! Ja całkiem nieźle piszę. Niegłupio, refleksyjnie, z poczuciem humoru, dystansem do siebie, prawdziwie. Nie mam pod swoimi notkami setek polubień, bo ostatecznie, umówmy się – jak wiele osób znajduje coś ciekawego w zwyczajnym życiu?! Ale to jest moje miejsce, do którego będę wracać, mam tu Was – kilka już starych dobrych znajomych, których także odwiedzam. Cieszy mnie to, tak całkiem zwyczajnie daje przyjemność.


Mam tu swoją przystań. A jeśli macie ochotę czasem do niej przycumować, będzie mi nadal bardzo miło.










9 komentarzy:

  1. Byłam,jestem i będę...oczywiście póki będę, na tym świecie.....a portal społecznościowy jeden miałam, od dwóch miesięcy nie mam i wcale a wcale mi go nie brakuje.....a piszesz ciekawie....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję. za komentarz oraz za to, że jesteś!
      coś się jednak wydarzyło w czasie mojej "przerwy w nadawaniu", bo nie jestem w stanie dostać się na Twojego bloga. podpowiesz, co to takiego?
      Serdecznie Cię pozdrawiam!

      Usuń
  2. Tak, wielokrotnie pozostawiałaś także u mnie cenne spostrzeżenia. Takie życiowe, codzienne, ale to głównie o nich często zapominamy, sięgając gdzieś dalej, głębiej, bo inni też tak robią. Portale społecznościowe? No cóż temat rzeka. Wszystko jest dla ludzi, ale umieć z tego korzystać to już zupełnie inna bajka. W pewnym momencie "wymiotowałam" tymi selfiami, zdjęciami, wakacjami, tym "w cudownym nastroju", tym wstawianiem byle czego aby tylko był laik...Moi znajomy nagle byli tylko profilami, bo byli zbyć zajęci budowaniem swojego życia poprzez konto na fb czy instagramie, aby znaleźć czas na kawę taką twarzą w twarz a nawet jak się zjawiali, to z telefonem aby podać w świat wiadomość, że właśnie piją kawę w tym i w tym miejscu a potem co chwilę sprawdzać, czy ktoś to zalajkował... O Boże miałam i mam tego dość.
    A blog? To też temat rzeka. Ale czasami mam takie wrażenie, że z blogiem tak jak z rodzinnym domem. Pomimo wszystko, człowiek ma potrzebę choćby raz na jakiś czas do niego powrócić i choćby przez moment, poczuć, że ma swoje miejsce: bezpieczne, stałe i z całym sobą..
    Milknij, jak masz ochotę, ale nie znikaj..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. witaj! nic dodać, nic ująć - widzę, że podobnie myślimy na ten konkretny temat. Stąd portal społecznościowy "aplikuję" sobie w mniejszych dawkach, a głębsze przemyślenia o życiu i jego przypadłościach w odpowiednim dla siebie momencie podsumuję już tu. Tu mi przyjemniej :) Pozdrawiam

      Usuń
  3. A ja widzisz na Twego bloga dziś trafiła, nie znałam go wcześniej , na Twój powrót trafiłam:): i dobrze się już tu poczułam..Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. witaj! mam nadzieję, że będzie Ci tutaj dobrze przy każdej kolejnej wizycie. zapraszam, a wkrótce zajrzę do Ciebie:) Pozdrawiam

      Usuń
  4. Nie mam profilu na żadnym portalu chociaż czasem mnie kusi bo tam i moja córcia i wnuki i dobrze byłoby oglądać na bieżąco co u nich. Bloga piszę głównie dla siebie bo dobrze i miło mi wracać do poprzednich lat i miesięcy. I wiesz, też uważam że piszę nieźle :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak myślę - najważniejsze żeby to co się robi spełniało swoje zadanie. A jak spełnia to humor się poprawia i jeszcze bardziej żyć się chce :) Pozdrawiam!

      Usuń