poniedziałek, 13 marca 2017

Ewki nic nie ugryzło

Co do faktu, że nic nie dzieje się przez przypadek, zaczynam mieć już pewność. Wielokrotnie zdarzało mi się usilnie o czymś myśleć, by w krótkim czasie natknąć się na to. Czasami  z kolei nie mogę znaleźć drogi naprzód i kręcę się w kółko mając do siebie pretensje, że nie potrafię zebrać się w sobie, by ktoś lub coś postawił(o) mi na drodze temat, który odpowiednio pociągnięty ukaże mi całkiem nowe możliwości. Nie inaczej było tym razem:

Dwa tygodnie temu weszłam na stronę biblioteki miejskiej, by przedłużyć możliwość „przetrzymania” książki. Dodam, że na tyle nudnej, że choć niegruba, to strasznie wolno posuwam się naprzód. Na tej stronie, w zakładce „aktualności” znalazłam wieczór autorski serdecznej koleżanki z lat szkolnych, którą ostatnio widziałam na moim ślubie, ponad dwadzieścia lat temu. O tym, że mieszka w stolicy i ma ciekawe życie zawodowe, wiem z Internetu. I tu proszę, taka okazja. Postanowiłam skorzystać i upiec dwie pieczenie na jednym ogniu. Posłuchać mądrego wykładu oraz zamienić słów parę prywatnie.

Zajęłam sobie miejsce i czekałam na rozwój wydarzeń. Ewa, po uprzednim powitaniu każdej znajomej duszy z osobna, wyszła na środek i ze spokojem zaczęła mówić. Mówiła o tym, że porozumienie pomiędzy ludźmi jest trudne do osiągnięcia, że nie wierzy by ktoś był z gruntu zły, że to wszystko mogłoby wyglądać inaczej, gdybyśmy zastanowili się, jak do siebie mówimy. Zaproponowała proste rozwiązania, by dotrzeć do drugiej osoby, by z jej niekoniecznie miło brzmiącego komunikatu spróbować „wyciągnąć” dobre intencje. Powiedziała wreszcie o 10 procentach osób na świecie, którym trudniej jest poradzić sobie z porażką, za to łatwiej podciąć im skrzydła, bo są po prostu nadwrażliwe. Swoje obserwacje i przemyślenia postanowiła zawrzeć w książce „Ewka, co cię ugryzło” w takiej formie, by dotrzeć do każdego z nas. Przystępnym językiem. Pochwalę się – mam książkę, z autografem. I dumna jestem, że znam autorkę.

Wracałam do domu spokojna, ale też zamyślona. Chyba potrzebowałam potwierdzenia swoich własnych intuicyjnych przemyśleń, że ton w rozmowie ma znaczenie i że nie są to moje fanaberie. Ponadto, a może wręcz przede wszystkim, niezmiernie ucieszył mnie fakt, że pomimo upływu czasu, pewne osoby się nie zmieniają. To takie budujące. Poczułam się szczęśliwsza.

Lekturę właśnie rozpoczynam, a jeśli będzie tak ciekawa, jak spotkanie, podam ją dalej z prawdziwą przyjemnością.


Lubię takie „przypadki, nie będące dziełem przypadku”. Ważne, by umiejętnie ich wypatrywać.


Zapraszam tutaj, do naszego regionalnego portalu: http://telewizja.ox.pl/wideo,36575,ewka,-co-cie-ugryzlo-.html

2 komentarze:

  1. Myślenie, zwłaszcza intensywne kreuje rzeczywistość, tłumaczą to autorzy książki "Odpowiedź" i mnie to przekonuje.
    Znam tą dumę, gdy się zna osobiście autora wydanej książki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ważne, żeby myśleć pozytywnie. wtedy z przyjemnością można patrzeć, jak to nasza głowa "dokonała cudów"
      jeśli chodzi o drugą część Twojej odpowiedzi, to z przykrością muszę stwierdzić, że jednego autora wydanej książki wolałabym nigdy nie mieć okazji poznać. to się jednak już stało. na szczęście to nie jest książka warta tego, żeby o niej mówić czy pisać.
      pozdrawiam

      Usuń