wtorek, 5 lipca 2016

Donoszę

Mamy to! Matura za nami, zdana pomyślnie. Nie żeby zaraz cudownie, ale całkiem przyzwoicie.
Z matki wariatki stres powoli opada, w czym pomaga kieliszek porto.

Tymczasem planuję spokojną noc, a jutro wracam do żywych. Uruchamiam aktywność ducha i ciała. Obiecuję poczytać Wasze notki, a także uzupełnić komentarze, na które dotąd nie mogłam wykrzesać odrobiny czegoś na kształt weny twórczej, czy złotej myśli. 

Dorzucę trochę fajnej gimnastyki, włączę płytę w włoskim, która zakurzona leży ... nawet nie wiem gdzie.

A potem - powitamy rodzinnie pewną uroczą nadbałtycką miejscowość i będę mogła oddać się zasłużonej labie. 

Przedstawiam jednego z członków (a raczej członkiń) naszej ekipy, który też już nie może się doczekać wakacyjnej przygody :- )