piątek, 6 maja 2016

W cieniu

Potrafię czasem wymądrzać się na temat życia chwilą, czerpania z jego uroków itd. Nie czynię tego bez powodu – znam to i naprawdę jestem w tym dobra. Są jednak w życiu człowieka takie chwile, kiedy zastosowałby się do tych złotych myśli z wielką ochotą, a jednak coś go blokuje.

Mamy maj, za nami majówka. Dla mnie jednak w tym roku, „m” jak majówka oznacza też byciem „m” jak mama, w okresie arcyciekawym jakim jest „m” jak matura.

I choć starając się uczcić majowy weekend czymś więcej niż flagą na balkonie, spędziłam miły wieczór w miłym towarzystwie poza domem, byłam w kinie, w górach oraz na basenie w gronie bliskich osób, gościłam też rodzinę na grillu oraz słuchałam tylko polskiej muzyki w radiowej trójce – to gdzieś tam z tyłu głowy przelatywały mi nieskalane nauką trzy lata liceum pewnego dorosłego człowieka.

Owszem, miałam takie momenty, że rozkoszowałam się czekoladą na gorąco oraz ginem z tonikiem, owieczkami na łące, kaczeńcami wzdłuż leśnego rowu. Poprosiłam męża, żeby uwiecznił na zdjęciu kurę – dalmatyńczyka – co jednak świadczy o tym, że rozglądałam się wokół. Dałam się też wyprzedzić w ilości wypowiadanych słów na minutę młodemu pokoleniu na górskim szlaku. Miałam czas na babskie pogaduchy oraz pozwoliłam się porwać rwącej rzece na pewnym świeżo odkrytym kąpielisku. Wszystko to sprzyjało i refleksjom i wybuchom śmiechu. Można by rzec – chwytałam dzień z całych sił.

Jednakże, ukryć nie potrafię, że to wszystko nie pozwoliło mi zapomnieć, że matura z polskiego już blisko…

Tymczasem dziś jest już po. Po polskim, matmie i angielskim. Pisemnym. Co przed nami? Matma rozszerzona oraz wszystko ustne, co się tylko da. A ponieważ wyniki matury pisemnej będą znane początkiem lipca – postaram się bardzo, żeby nikt poza Wami tutaj nie dostrzegł mojego podenerwowania. Będę sobie wyluzowana i żyjąca chwilą tak mocno, jak tylko potrafię.

I umówię się z Wami, że jeśli wszystko pójdzie dobrze – radośnie wszystkich o tym poinformuję. Gdyby jednak coś nie wyszło – pominę ten temat milczeniem, zagłuszając go czymś wielobarwnym i pozytywnym. Proszę trzymać kciuki i nie zadawać niewygodnych pytań początkiem lipca. 

Tymczasem ciepło pozdrawiam, pozostawiając po majówce jednak jakiś ślad.